Sardynia i operacja "żołnierz idzie" dzień 1
Sardynia i operacja "żołnierz idzie"
Pisze się rok 2022, czyli 2 rok pandemii. Po zimowym lockdownie, na wiosę znowu otwierają się granice i powraca możliwość podróżowania. Na pierwszy wyjazd w tym roku dedycuję się na Sardynię a dokładniej na wzięcie udziału w moim pierwszym rejsie żeglarskim wokół tej wyspy. Rejs organizuje Klub Podróżniczo Żeglarski “HORYZONT” z Katowic. Klub z polecenia mojego już byłego kolegi Bartosza Woszkowskiego "Mysłka".
Drogie morskie do tej pory pokonywałem tylko na krótkich dystansach, maksylnie kilku godzinowych (rejs Helsinki - Tallin, połowy ryb na Cyprze i Egipcie), spędzenie całego tygodnia na morzu jest czymś zupełnie nowym i absolutnie poza strefą komfortu. Ale czy nie na tym polega piękno osobistego rozwoju? Zwłaszcza, że mam fobię z utunięcia :)
Po wysłuchaniu od najbliższch krytyki, w co się to pakuje, kupuje bilety na przelot do Cagliari via Malpenza i szykuje się do kolejnej przygody. Dostanie się do Cagliara z Pragi jest dosyć uciążliwe, starym backpackersim nawykiem spędzam noc na lotnisku w Mediolanie, czekając na transfer. Kiedy przylatuję na Sardynię jest rano, jestem nie wyspany ale szczęśliwy, że znowu mogę podróżować.
Po przyjeżdzie do Cagliari idę do Mysłka, który przespał noc w pensjonacie, poznaję tam też jego rzekomą "dziewczynę" z którą spał w jednym pokoju. Witam się grzecznie, widząć że jeszcze nie wstali, zrzucam plecak i idę eksplorować miasto.
Cagliari od początku zachwyca mnie swoim klimatem, co nie jest szczególnie trudne bo uwielbiam przymorskie miasta i porty. Zwiedzam park Molentargius z licznymi flamingami, które żerują w płytkich zbiornikach i dość nieatrkacyjną plaża, następnie jadę do ścisłego centrum, gdzie w ciasnych uliczkach znajdują się przepiękne kafeki oraz architektoniczna perełka Bastion di Saint Remy. Dzień jest pochmurny tak jakby zapowiadał nadchodzący tydzień. Po spacerze, wracam po plecak i idę na miejsce zbiórki, gdzie mam poznać osoby z którymi spędzę jak się okazało najgorsze 6 dni w moim życiu.
Ale najpierw trochę zdjęć Cagliari


Comments
Post a Comment