Posts

Showing posts from February, 2025

Sardynia dzień 4 Poltu Quatu

Image
 Polto Quatu - presja co raz bardziej zaczyna narastać Po raz kolejny zaczynam wachtę z byłym kolegą i jego domniemaną dziewczyną. Pogoda piękna, wiaterek spokojny i po raz kolejny nie udaje się postawić żagla, więc "źeglujemy" na benzynę. Po pierwszych 3 godzinach, następuję zmiana naszej wachty, ale Remigiusz zwraca się do Nysy, aby go zastąpić. Ten jako przydupas zgadza się grzecznie i przychodzi za mną. Za pierwszym razem mu odmawiam, bo przecież jestem na wakacjach, a nie na galerach, ale ten mnie prosi żebym był "dobrym kolegą". Zrobiło mi się go żal, ale naszczęście już po raz ostatni w naszej znajomości.  Ponownie stawam za sterem, swoją drogą to sobie myślę, że nie zła z nas źeglarska "załoga". Ja z moją fobią z wody, a Nysa pomimo tego że to już jego 5 czy 6 rejs, wydaję się zagubiony i niepewny tego co ma robić. Za sterem nie stawa za chętnie. Ma astygmatyzm, słaby wzrok i choleria wie co z łbem. Na komisji wojskowej zakwalifikowali go do katego...

Sardynia dzień 3 La Calleta

Image
La Calleta Po przymusowym noclegu w najbliższym porcie, kolejnym rankiem wypływamy z portu. Pogoda się wyklarowała, odsłaniając piękno saryńskiego wybrzeża oraz samej wyspy. Staramy się postawić żagiel, ale bez sukcesu. Skiper nie sprawia wrażenia doświadczonego źeglarza. Widoczne to już było w poprzednim dniu, kiedy wpływając do portu, nie wydał wczas rozkazu przygotowania cum i zahaczył o reling sąsiadującej łodzi przy parkowaniu. Za to stara się nadrabiać "byciem cool". Płyniemy do  Callety, które rokuje na większe przejawy turystycznego życia. Uczestnicy rejsu przyzwyczajili się już do "bujania" na morzu i co raz wyraźniej angażują się do swoich ról. Jak na przypadkową grupę osób, która przyjechała na sardyńskie wakacje, to uczestnicy zachowują się wyjątkowo zorganizowanie. I nie piszę tu o ich umiejętnościach źeglarskich, bo te były prawie znikome. Nie mówiąc o fakcie, że byłem jedyną osobą, która w rejs zabrała zwykłą tanią lornetkę z Decathlonu. Oprócz już by...

Sardynia dzień 2 Porto Corallo

Image
Wypłynięcie z portu i pierwsze podejrzenia Po zapoznawczym wieczorku w porcie podczas którego załoga wstępnie się zapoznała ze sobą i z kilkoma butelkami rumu, wypłyneliśmy z portu lekko skacowani, ale i zadowoleni widząc nadciągające chmury.  Udało nam się postawić żagiel i przy sporym przechyle uciakliśmy przed burzą, która szła na południową część wyspy. Pierwsze godziny to adaptacja błędnika na pobyt na morzu, na szczęście o dziwo jestem dosyć odporny na chorobe morską. Podczas pierwszych rozmów, dochodzi też do bliższego zapoznywania się wśród załogi. Gdzie mieszkasz, co robisz itp. banały. O skiperze słyszałem już nieco wcześniej od byłego kolegi, że niby jest agentem Mosadu, bo kiedyś w młodości zakochał się w arabskiej dziewczynie, którą poślubił. A, że był białym z Polski, tak mu tą jego żonę porwali bracia czyli jego zięciowie, a on dla niej zrobił by wszystko... Przyznam szczerze, że ta opowieść dla mnie była trochę kiczowata i chciałem skipra co najszybciej sprawdzić, c...