Sardynia dzień 4 Poltu Quatu
Polto Quatu - presja co raz bardziej zaczyna narastać Po raz kolejny zaczynam wachtę z byłym kolegą i jego domniemaną dziewczyną. Pogoda piękna, wiaterek spokojny i po raz kolejny nie udaje się postawić żagla, więc "źeglujemy" na benzynę. Po pierwszych 3 godzinach, następuję zmiana naszej wachty, ale Remigiusz zwraca się do Nysy, aby go zastąpić. Ten jako przydupas zgadza się grzecznie i przychodzi za mną. Za pierwszym razem mu odmawiam, bo przecież jestem na wakacjach, a nie na galerach, ale ten mnie prosi żebym był "dobrym kolegą". Zrobiło mi się go żal, ale naszczęście już po raz ostatni w naszej znajomości. Ponownie stawam za sterem, swoją drogą to sobie myślę, że nie zła z nas źeglarska "załoga". Ja z moją fobią z wody, a Nysa pomimo tego że to już jego 5 czy 6 rejs, wydaję się zagubiony i niepewny tego co ma robić. Za sterem nie stawa za chętnie. Ma astygmatyzm, słaby wzrok i choleria wie co z łbem. Na komisji wojskowej zakwalifikowali go do katego...